//////

WYKSZTAŁCONA SFERA

Sfera kultury jest bo­wiem powszechnie wykorzystywana do propagandy własnych wartości i walki z innymi wartościami, które traktuje się jako niższe, partykularne, zacofane”.Dlatego też badacze z krajów socjalistycznych wysuwają na czoło ideę równości, godności i wartości każdej kultury. Stąd wy­pływa „postawa szacunku wobec dorobku innych oraz prawo za­chowania i obrony własnej suwerenności kulturalnej. Masowe media muszą być widziane na tym właśnie tle; mimo iż ze swego charakteru uniwersalne, ze względów technicznych dążące do przełamywania granic, w rzeczywistości są zawsze w służbie określonych społeczeństw i ich systemów wartości. Prawo do wy­boru własnej drogi kulturalnej, rozwijania własnego systemu wartości wynika wprost z prawa do kulturalnej suwerenności”.

SMUTNE DOŚWIADCZENIA

Po smutnych doświadczeniach z propagandą radiową wiele narodów uświadomiło sobie konieczność niedopuszczenia do podobnego nadużycia nowego, o wiele potężniejszego środka oddziaływania, jakim jest i jeszcze w większym stopniu będzie telewizja.Badacze z krajów socjalistycznych i nie tylko nie wahają się określić obecnej sytuacji w tej dziedzinie jako dominacji infor- macyjno-kulturalnej jednych krajów nad innymi, którą w pu­blicystyce nazywa się także mianem „imperializmu kulturalnego”. Słusznie zwraca się uwagę na fakt, że ta forma dominacji jest tylko jednym z przejawów dominacji w ogóle i że z reguły nie występuje samodzielnie. „Walka o uznanie równouprawnienia kultur — stwierdza K. Żygulski — jest (…) równocześnie walką z rasizmem, a także obcą dominacją ekonomiczną-techniczną, z różnymi formami agresji kulturalnej.

PRZYCZYNY NIEDOCENIENIA

Tę swoistą inercję można tłumaczyć faktem, że społeczność międzynarodowa stosunkowo późno, bo w zasadzie dopiero w la­tach siedemdziesiątych, zdała sobie sprawę z całego anachronizmu tej sytuacji i podjęła wysiłki w celu jej uzdrowienia. Przyczyn tego niedoceniania sfery kulturalnej było wiele, ale wydaje się, że dopiero gwałtowny rozwój nowoczesnych technik przekazu (połączony z brakiem międzynarodowego uregulowania ich dzia­łalności), a zwłaszcza perspektywa użycia satelitów komunika­cyjnych do bezpośrednich emisji telewizyjnych postawiły z całą ostrością szereg problemów, wśród nich problem suwerenności kulturalnej narodów zagrożonej na niespotykaną dotąd skalę.

ŻYCZLIWOŚĆ DLA NOWYCH

Narody, które nie zdobędą się na życzliwość dla tych nowych społe­czeństw, okażą tym samym kulturową niedojrzałość i brak hu­manizmu”Ponieważ — jak to wcześniej stwierdziliśmy — sfery komu­nikowania nie da się oddzielić od całokształtu stosunków między­narodowych, przeto muszą się na nim odbijać korzystnie lub nie­korzystnie wszelkie pozytywne lub negatywne procesy i zjawiska występujące na innych płaszczyznach. Wielu badaczy sądzi jed­nak, że postęp w omawianej dziedzinie jest ciągle niewspółmier­nie mały do postępu osiągniętego w pozostałych i że stan nie­sprawiedliwości utrzymuje się najdłużej właśnie w międzynaro­dowych stosunkach kulturalnych, w których ciągle daleko do po­zytywnego współżycia.

W SZEROKIEJ SFERZE

Mówiąc zatem o równości w sferze szeroko pojętego komuni­kowania mamy raczej na myśli „równość szans” — posługując się określeniem zaczerpniętym ze współczesnych dyskusji na te­mat egalitaryzmu — która winna stwarzać równe możliwości „na starcie”, co w tym przypadku oznacza rezygnację państw roz­winiętych z nadużywania swej przewagi materialno-technicznej w dziedzinie komunikowania i umożliwienie w ten sposób małym narodom udostępnienia światu ich wartości.Dodajmy, że postulat ten wysuwają nie tylko kraje socjali­styczne, już bowiem przed ponad ćwierćwieczem, gdy świat był bliżej globalnego konfliktu niż ideałów równości państw, grupa postępowych intelektualistów sympatyzujących z UNESCO rzu­ciła apel do narodów świata, by „poczuły się moralnie zobowią­zane do stworzenia sprzyjających warunków do kulturalnej re­adaptacji i poszanowania godności narodów nowo wyzwolonych spod obcej dominacji, które są dopiero w trakcie rewaloryzacji swych tradycji i zasobów kulturotwórczych i których kulturze nowoczesne społeczeństwa mają wiele do zawdzięczenia.

OTWARTA SZANSA

Taka szansa otwiera się zwłaszcza przed narodami małymi i średnimi, które mogą się poszczycić bogatymi tradycjami i zasobami kultu­rotwórczymi, choć nie zawsze mają możliwość zaprezentować je światuZasada równoprawności państw w tej sferze, jak zresztą i wszystkich innych, to jednakowe prawa i obowiązki, z których logicznie wynika zasada wzajemności wyrażająca się tym, że każdy uczestnik komunikowania międzynarodowego winien od­nosić zeń korzyści proporcjonalne do jego udziału w tym proce­sie. Nie da się więc z tą zasadą pogodzić użycie żadnych środków różnej natury, które przynoszą korzyści jednostronne, jak np. wykorzystanie czynnika przewagi ekonomicznej do narzucania dominacji kulturalnej innym czy też nadużywanie narzędzi in­stytucjonalnych do zamykania innym kulturom dostępu do wła­snego społeczeństwa.

RÓWNOPRAWNOŚĆ

Słusz­niej zatem jest mówić nie o ekwiwalentnej równości czy pary­tecie kulturalnym, bo tego nie da się zadekretować na skalę mię­dzynarodową, a o równowartości lub sprawiedliwości w dziedzi­nie wymiany informacji i kultury, która to wymiana nie może być liczona mechanicznie w proporcji jeden do jednego.Tak pojęta równoprawność winna dawać wszystkim narodom szanse aktywnego uczestnictwa w międzynarodowym obiegu dóbr informacyjno-kulturalnych proporcjonalnie do ich możliwości. Dzięki, temu kultura może stać się czynnikiem wyrównującym szanse zdobycia prestiżu w społeczności międzynarodowej, który przez stulecia mierzony był raczej siłą polityczną oraz potencja­łem ekonomicznym i militarnym niż walorami kultury.

KWESTIA RÓWNOŚCI PAŃSTW W KOMUNIKOWANIU MIĘDZYNARODOWYM

Istotnym warunkiem jakości komunikowania międzynarodo­wego jest równość jego uczestników. Jest to zresztą problem ogólniejszy, dotyczy bowiem wszystkich sfer stosunków między­narodowych.Rozpatrywanie zagadnienia równości państw na tej płaszczy­źnie winno jednakże uwzględniać jej swoistość. Polega ona prze­de wszystkim na tym, że równości tej nie można utożsamiać z ekwiwalentnością wymiany, która bywa nawet trudna do osiąg­nięcia w tak wydawałoby się wymiernych dziedzinach, jak han­del międzynarodowy czy potencjały wojskowe.Badacze i praktycy z krajów socjalistycznych realistycznie oceniając sytuację dalecy są od postulowania parytetu na tej płaszczyźnie stosunków międzynarodowych słusznie uznając, że komunikowanie jest tą sferą, w której pozycja danego narodu zależy przede wszystkim od potencjału kultury i jej natural­nego (lecz nie narzucanego) promieniowania na zewnątrz.

ANALIZA PROBLEMU

Państwa socjalistyczne, nie mogąc ze swej natury stosować instrumentów rynkowych, mają suwerenne prawo odwołać się do innych środków nie uważając przy tym, by owe środki utrud­niały autentyczne komunikowanie międzynarodowe. Można zatem analizę tego problemu zakończyć konkluzją, że każde stanowisko skrajne jest niesłuszne: tak jak bowiem nie ma obiektywnych przesłanek, by całkowicie zahamować przepływ informacji i kultury między narodami, tak równie niemożliwe jest uczynienie go całkowicie swobodnym, chyba że tę „swobodę” będzie się pojmować jednostronnie, jako narzędzie, które premiu­je jednych, a dyskryminuje drugich.

NIE BEZ RACJI

Nie mają jednakże racji ci, którzy sądzą, że rezygna­cja z tego zinstytucjonalizowanego narzędzia polityki państwa przywróciłaby pełną wolność informacji, stwarzającą wszystkim narodom równe szanse. Jest dostatecznie dużo innych instrumen­tów, w tym zwłaszcza mechanizmy ekonomiczne w państwach kapitalistycznych, które sprawiają, że przepływ informacji nie jest w istocie swobodny, lecz w swoisty sposób kontrolowany, mechanizmy te działają bowiem jak system samoselektywny de­cydujący w dużej mierze o tym, jaka informacja i jaka kultura z zewnątrz znajdzie się na ich rynku, a jaka zostanie z niego wy­parta. Państwa socjalistyczne, nie mogąc ze swej natury stosować instrumentów rynkowych, mają suwerenne prawo odwołać się do innych środków nie uważając przy tym, by owe środki utrud­niały autentyczne komunikowanie międzynarodowe.