//////

Archive for the ‘Komunikowanie na świecie’ Category

W LITERATURZE

W literaturze amerykańskiej związanej z tym nurtem daje się wyodrębnić grupa autorów, którzy posuwają się aż tak daleko, że postulują — jak to czyni B. Szunyogh — zwiększyć efektyw­ność przekazów wyrzekając się skrupułów moralnych, bo „moral­ność nie da się pogodzić z efektywnością”.Dopóki Stany Zjed­noczone dysponować będą przygniatającą przewagą w dziedzinie środków masowego przekazu i kontroli sieci dystrybucji infor­macji, dopóty — jak sądzi N. Reuben — nie muszą się obawiać propagandowej kontrakcji w postaci upowszechniania negatyw­nego obrazu Ameryki. Dlatego też najlepszym sposobem ukształ­towania trwałych i pozytywnych stereotypów o Stanach Zjedno­czonych będzie, zdaniem autora, lawina atrakcyjnych informacji, które zmajoryzują treści o przeciwnym znaku.

NARZUCANIE STEREOTYPÓW

Chodzi tu, oczy­wiście, nie tyle o rozpowszechnianie informacji, ile o wykorzy­stywanie „stymulatorów psychiki ludzkiej”, czyli narzucanie apriorycznych stereotypów i przeświadczeń, które mają kształto­wać trwałe wyznaczniki opinii i postawy wobec Stanów Zjedno­czonych.Pełniejsze rozwinięcie takiego ujęcia „swobodnego przepły­wu” znaleźć można w pracach znanego eksperta propagandy, A. von Schacka. Wychodzi on z założenia, że w walce idei zwy­cięzcą niekoniecznie musi zostać lepsza sprawa. Może nim zostać sprawa silniejsza, lepiej zorganizowana”. Radzi w związku z tym, by w batalii z socjalizmem wykorzystać doświadczenia zdobyte w praktyce walki konkurencyjnej przedsiębiorstw kapitalistycz­nych.

W OFICJALNEJ TERMINOLOGII

Należało jednak oczekiwać, że strategiczno-polityczna moty­wacja „swobodnego przepływu” z okresu „zimnej wojny” zacznie ustępować miejsca nowym argumentom. Stało się to wręcz nie­odzowne, gdy ideolodzy antykomunizmu uznali, że w walce o ser­ca i umysły ludzi na całym świecie ideologia socjalizmu zyskuje zwolenników i nie można jej zwalczać starymi, skompromitowa­nymi metodami. Wówczas z oficjalnej terminologii znikają pojęcia „wojna psychologiczna” i „propaganda”, a na ich miejsce poja­wiają się nowe pokojowo brzmiące i nienaganne moralnie okreś­lenia. W ten sposób motywacja w duchu Realpolitik ustępuje miejsca frazeologii wolnościowej. Jej źródła sięgają jednak okresu daleko wcześniejszego.

SPRZYJAJĄCY OKRES

Okre­sem szczególnie sprzyjającym kampanii pod hasłami wolności, swobodnego przepływu informacji itp. były lata II wojny świa­towej, kiedy to koszmar faszyzmu był szokiem dla Europy i znacz­nej części świata. Amerykanie potrafili wykorzystać olbrzymią nośność propagandową haseł o wolności informacji, które wyra­żały najsilniej pragnienia okupowanej i zamkniętej w próżni in­formacyjnej Europy. Jeszcze przez kilka lat po wojnie „straszak faszyzmu” był koronnym argumentem w pełnych egzaltacji wy­powiedziach polityków, teoretyków i propagandzistów, opowia­dających się za koncepcją wolności informacji w rozumieniu — co silnie akcentowano — amerykańskim.

STRASZAK FASZYZMU

„Jestem przekonany — argumentował wpływowy wydawca, P. Hoyt — że świat nie wytrzymałby jeszcze jednej wojny, ale też jestem pewien, że dojdzie do takiej wojny i zniszczenia, jeśli natychmiast nie podejmie się wysiłków zmierzających do stworzenia wolności informacji między naro­dami świata w rozumieniu amerykańskim. Warunkiem prawdziwej cywili­zacji jest wolność informacji. Świat bez wolności nie może istnieć”. Jak zauważa H. I. Schiller nietrudno było w tym okresie „zdyskontować pra­gnienie okupowanych narodów do realizacji przyziemnych celów prywat­nych korporacji”.„Straszak faszyzmu”, który posłużył jako impuls do rozpo­częcia kampanii wokół „swobodnego przepływu”, trafił na podat­ny grunt — uwrażliwionej na ideę wolności opinii międzynaro­dowej i stworzył tym samym znaczny potencjał światowego za­interesowania tą problematyką.

W TYCH SAMYCH KATEGORIACH

Wkrótce jednak przestał się li­czyć, a na jego miejsce pojawił się „straszak komunizmu”, czego nie można uznać za zwykły zbieg okoliczności, jeśli się zwróci uwagę na fakt, że w doktrynie antykomunizmu z tego okresu za­równo faszyzm, jak i socjalizm Ujmowano w tych samych kate­goriach totalitaryzmu. Po prostu — zauważa dalej H. I. Schiller — imperializm nie mógł się pogodzić z faktem, że u jego boku wy­rasta i konsoliduje się system, proponujący światu nowy model komunikowania, którego podstawową funkcją jest promocja po­stępowych przeobrażeń społecznych. „Jest czymś oczywistym — stwierdza — że fundamentalna podstawa gospodarki rynkowej: posiadanie kapitału jako warunek posiadania środków informacji, była nie do przyjęcia w społeczeństwach, które wyeliminowały zasadnicze formy własności prywatnej, a więc i własność środków masowej informacji”.

POD HASŁAMI WALKI

Antykomunizm pod hasłami walki o „wolność informacji dla narodów poddanych totalitarnej indoktrynacji” osiągnął swój szczyt na początku lat pięćdziesiątych za prezydentury H. Tru- mana, kiedy interwencja Stanów Zjednoczonych w Korei zaogni­ła „zimną wojnę”. Frazeologia „wolnościowa” posłużyła H. Tru- manowi do proklamowania słynnej „kampanii prawdy”. Przema­wiając na mityngu w Amerykańskim Stowarzyszeniu Wydawców Dzienników (American Society of Newspaper Editors) prezydent oświadczył: „Gdziekolwiek dotarła propaganda komunistycznego totalitaryzmu, należy stawić jej czoło i pokonać uczciwą infor­macją o wolności i demokracji”.

STRATEGIA W EUROPIE

Strategia Stanów Zjednoczonych w Europie Zachodniej w pierwszych latach powojennych dowodzi, jak wielką wagę przywiązywano do harmo­nizowania różnych środków polityki zagranicznej. W procesie uzależniania osłabionej Europy instrumenty polityczne, ekonomiczne i militarne były ściśle kojarzone z informacyjno-kulturalnym i propagandowym. „W zimnej wojnie na słowa — pisał były dyrektor Wydziału Wojny Psychologicznej (Department of Psychological Warfare) — wszystkie nasze środki działa- nła: pisma, publikacje i inne kanały przekazu winny być oceniane według ich propagandowego oddziaływania. Oto dlaczego wszystkie nasze prywatne przedsięwzięcia odziaływające na opinię publiczną za granicę są w rze­czywistości propagandą, by posłużyć się tym terminem bez jego niena­wistnej cechy, a w prawdziwym znaczeniu”.Wówczas sądzono jeszcze, że Plan Marshalla obejmie całą Europę. Częścią tego przedsięwzięcia miała być ofensywa ideologiczna i kulturalna, której zagorzałymi zwolennikami, zwalczającymi sympatie proizolacjoni- styczne części ówczesnego establishmentu byli wpływowi politycy i byznes- meni: W. Benton, senator z Connecticut i współwłaściciel agencji reklamo­wej oraz gen. D. Sarnoff, właściciel NBC oraz prezes Zarządu Radio Broad- casting of America.

JEDNOCZESNA ZAPOWIEDŹ

Benton był ojcem duchowym rezolucji Kongresu nr 243, czyli sze­roko zakrojonego Międzynarodowego Programu Edukacji (International Education Program), który nazwał „Planem Marshalla na polu idei” (Mar­shall Plan in the Field of Ideas) i któremu nadał niezwykły rozgłos w ra­diu, prasie i wystąpieniach publicznych.Była to jednocześnie zapowiedź podejmowania przedsięwzięć w celu otwarcia kanałów propagandy, w tym zwłaszcza propagandy radiowej.„Naszym nie cierpiącym zwłoki celem — przekonywał D. Sarnoff — powinno być przeniknięcie do krajów za żelazną kurtyną z programami radiowymi. Aby tego dokonać, musimy obsadzić strategiczne punkty w Ameryce i na wolnych terytoriach rozgłośniami radiowymi, nadającymi na krótkich i średnich zakresach”.Wspominana rezolucja Kongresu była wstępem do nowej kampanii rozwijanej na wszystkich płaszczyznach: politycznej, dyplomatycznej i pro­pagandowej, która miała w efekcie włączyć hasło „swobodnego przepływu” w obieg międzynarodowy, by przestało ono być sprawą wewnątrzamery- kańską i stanęło na porządku dnia jako problem ogólnoświatowy.

KOŃCOWE LATA WOJNY

Koń­cowe lata wojny były najdogodniejszym ku temu momentem, wysiłki dyplomatyczne mające określić przyszły pokojowy ład świata wkroczyły bowiem w decydującą fazę, a Stany Zjednoczone postawiły problem „swo­bodnego przepływu” jako „integralny składnik pokoju”.Wykrystalizowana pod koniec wojny strategiczno-polityczna i propa­gandowa koncepcja „swobodnego przepływu” stała się istotnym składni­kiem polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. StwiercTżillo bez ogró­dek najzagorzalszy jej orędownik, W. Benton, wówczas już podsekretarz stanu w administracji H. Trumana:„Departament Stanu uczyni wszystko, co jest możliwe, zarówno w sferze politycznej, jak i dyplomatycznej, by przełamać sztucznie wzniesio­ne bariery, ograniczające światową ekspansję amerykańskich agencji prasy i innych środków przekazu informacji. Wolność prasy — a generalnie wol­na wymiana informacji, stanowi integralną część naszej polityki zagra­nicznej”.