//////

Archive for Sierpień, 2013

KRYTYCZNE AKCENTY

W latach sześćdziesiątych ta korzystna dla Stanów Zjednoczo­nych i Zachodu koniunktura polityczna zaczęła przybierać inny obrót. W tym to okresie do głosu dochodzą młode państwa post- kolonialne, które nie chcą być dłużej tłem do gry politycznej Za­chodu. Krytyczne akcenty pod adresem „swobodnego przepływu” za­częły się pojawiać także na Zachodzie, również w samych Sta­nach Zjednoczonych, początkowo wśród teoretyków masowego ko­munikowania, a później także w oświadczeniach polityków. Te nowe jakościowo elementy nie mogły pozostać bez wpływu na stosunek do koncepcji zachodnich ze strony organizacji mię­dzynarodowych: ONZ i UNESCO, które bez szkody dla swego prestiżu i roli, do jakiej zostały powołane, nie mogły pozostać obojętne na coraz bardziej widoczne różnicowanie się stanowisk i interesów w społeczności międzynarodowej.

NARASTANIE TENDENCJI

Kraje kapitalistyczne zdawały sobie sprawę z narastania ten­dencji, które w drugiej połowie lat sześćdziesiątych podważały niekwestionowaną — wydawałoby się — zasadę; co więcej podważały moralną i ideologiczną motywację, która w sposób nie­uprawniony została wykorzystana do usankcjonowania dominacji informacyjno-kulturalnej jednych krajów nad innymi.W tym świetle dość jasno rysuje się odpowiedź na pytanie, dlaczego właśnie pod koniec lat sześćdziesiątych Zachód przy­stąpił do kontrofensywy nadając nowy kształt swej starej kon­cepcji, licząc, że pozwoli mu to wyjść z pozycji obronnych, na jakie został zepchnięty w wyniku pokojowej dyplomacji krajów socjalistycznych wspieranych przez postępowe siły na całym świecie.

WIĘKSZE NASILENIE

Wymagało to jeszcze większego niż w przeszłości nasilenia frazeologii haseł „wolnościowych”. Zważywszy na obecny, global­ny zasięg nowoczesnych środków przekazu, można stwierdzić, że pod względem skali i intensywności oraz zaangażowanych sił i środków wieloletnia kampania operująca głównie motywem wol­ności informacji, nie ma sobie równych w historii propagandy zachodniej. Wyjaśnia to przyczyny, dla których w koncepcji „swobodnego przepływu” w latach siedemdziesiątych funkcja pro­pagandowa zdecydowanie dominuje nad strategiczno-polityczną, co zresztą sugeruje sam jej szyld. Nie trzeba analizy semantycznej by stwierdzić, że hasło „swobodnego przepływu” odznacza się nośnością propagandową, czyli innymi słowy, przydatnością pewnych pojęć do wsparcia na nich pożądanych stereotypów emocjonalnych i intelektualnych, które budziłyby określone sko­jarzenia i nawiązywały do powszechnie uznanych i pozytywnie wartościowanych ocen.

SPEŁNIANY WYMÓG

Hasło ten wymóg spełnia, budzi pozytyw­ne skojarzenia, nawiązujące do tak silnie odczuwanych przez czło­wieka potrzeb i wartości, jak potrzeba informacji, satysfakcji bycia poinformowanym i konfrontacji własnych przekonań z prze­konaniami i wyobrażeniami innych ludzi. Wynika stąd wniosek, że ta najnowsza wersja koncepcji roz­szerzająca postulat „swobodnego przepływu” na „ludzi i idee” po­myślana została jako przystosowanie polityki Zachodu w tej sfe­rze do odprężeniowego etapu w stosunkach międzynarodowych. Tkwi w tym założenie, że obiektywne zapotrzebowanie świata na rozszerzenie wymiany kulturalnej, kontaktów międzyludzkich itp. stwarza sprzyjające przesłanki dla jednostronnej penetracji ideo­logicznej, przede wszystkim w społeczeństwach socjalistycznych, co było niemożliwe, a przynajmniej utrudnione, w warunkach zimnowojennego zamrożenia stosunków międzynarodowych na linii kapitalizm—socjalizm.