//////

Archive for Listopad, 2012

UZUPEŁNIENIE WYWODÓW

Dodajmy, uzupełniając wywody H. I. Schillera, że to funkcjonowanie mechamzmu rdzenia” i „obwodu” uzasadniane jest przez rzeczników tmejącego status quo obiektywnymi prawami rozwoju, dyfuzji kulturo­wej, prawem naczyń połączonych itp. W warstwie ideologicznej koronnym argumentem jest zasada wolności informacji, która ma stwarzać moralny tytuł do wykorzystywania praw rynku kapitalistycznego jako „wehikułu” dominacji kulturalnej. W rzeczywistości jednak wolność informacji jest — posługując się słowami byłego prezydenta Finlandii, U. Kekkonena — „prawem bogatych do utrzymywania stanu nierówności”. Prawo to ma charakter uniwersalny: gdziekolwiek mamy do czynienia z nierównym po- ziałem władzy – czy to między jednostkami lub grupami w ramacłi po­szczególnych państw kapitalistycznych, czy też>w skali międzynarodowej – „wolność czynienia tego, co doprowadziło do istniejącej sytuacji służy jeszcze większemu wzmocnieniu tych, którzy i tak już są mocni i dalszemu osłabianiu tych, którzy już są słabi (,..)”

WYPŁYWAJĄCY POSTULAT

Charakteryzując najogólniej krytykę „swobodnego przepływu” w tym nurcie zachodniej literatury i publicystyki trzeba podkreś­lić jej wszechstronność. Krytykuje się „swobodny przepływ” już nie tylko jako hasło polityczne, ale także założenie metodologicz­ne. Zasadza się to na odrzuceniu tego, co w teorii amerykańskiej określa się jako flow of information approach i przyjęciu metody content of information approach, co w wolnym tłumaczeniu ozna­cza przeniesienie akcentu z „przepływu” informacji na jej „treść”, czyli priorytet kryteriów treściowych przed ilościowymi. Wypły­wa stąd postulat jakości komunikowania, co prowadzi z kolei autorów do zakwestionowania wartości wielu przekazów płyną­cych z Zachodu we wszystkich azymutach naszego globu zgodnie z liberalistyczną formułą wolności informacji, która — jak twier­dzi jeden z autorów — nie jest w warunkach kapitalizmu „pra­wem człowieka”, a „prawem ekonomii”, interpretuje się ją bo­wiem jako „prawo sprzedawania wszystkiego, co się da sprze­dać”.

DZIAŁANIE PRAWA

Działanie tego prawa w skali światowej przynosi korzyści krajom bogatym, ale— jak twierdzą badacze — działa też na ich niekorzyść. Sama Ameryka jest ofiarą modelu komercyjne­go komunikowania międzynarodowego, do powstania którego się przyczyniła i który nadal ugruntowuje — twierdzi W. P. Dizard. Model taki promuje przepływ przekazów, które kształtują w świecie najgorszy z możliwych „image” Stanów Zjednoczonych. „Powinniśmy być reprezentowani w świecie przez coś więcej niż tylko kowbojskie seriale o standardowej formule, fiłmy krymi­nalne czy infantylne komedie”— przestrzega autor. W przeko­naniu C. T. Rowana „największą szkodę (…) wyrządza nam po­wszechne w świecie przeświadczenie, że Amerykanie boją się zmian zarówno we własnym kraju, jak i w innych częściach świata. Większość narodów jest przekonana, że naszą opozycję wobec komunizmu dyktuje obawa o nasze «tluste koty» oraz obsesyjny strach, że każda zmiana spowoduje, iż my będziemy mieli mniej, a reszta świata więcej”.