//////

Archive for Sierpień, 2012

NIEWIELU BADACZY

Niewielu jednak badaczy sądzi, że żywioł komercyjny wycho­dzi komunikowaniu na dobre. Tego zdania jest np. cytowany Shuster, który twierdzi, iż „umiejętność sprzedawania to­waru kulturalnego może przepływowi dóbr kulturalnych raczej pomóc niż zaszkodzić”. Większość teoretyków amerykańskich — jak utrzymuje R. L. Shayon — odnosi się jednak do komercjali­zacji bez entuzjazmu, niekiedy nawet krytycznie, lecz jednocześ­nie godzi się na nią jako na zło konieczne, nieuniknioną cenę, jaką trzeba płacić, by obieg informacji i przenikanie kultur mogły w ogóle zaistnieć”.

W AMERYKAŃSKIEJ TEORII

W amerykańskiej teorii stosunków międzynarodowych wskazuje się jeszcze na inną zaletę swobody instytucji prywatnych w działalności infor- macyjno-kulturalnej na zagranicę. „Agencje prywatne — pisał przed dwu­dziestu kilku laty Q. Wright — cieszą się relatywnie dużą swobodą dzia­łania nie będąc tak silnie krępowane przez krajowe ustawodawstwo, opinię publiczną oraz ograniczenia, które narzucają agencjom oficjalnym prawo międzynarodowe i względy dyplomacji. Niezależna agencja znajduje się więc w dogodniejszej sytuacji niż rządowa, łatwiej jej bowiem pozyskać zaufanie zagranicznego audytorium, zazwyczaj podejrzliwego wobec pro­pagandy pochodzącej ze źródeł rządowych”.Jak widać z przytoczonej wypowiedzi, Q. Wrighta nie interesują wszy­stkie instytucje prywatne, a tylko takie, które są formalnie od rządu nie­zależne i wspierają jego działania w polityce zagranicznej stanowiąc tym samym istotne ogniwo aparatu propagandy zagranicznej. Prowadzi to do takich paradoksów, że np. Radio „Free Europę” czy Radio „Liberty” cieszą się statusem instytucji niezależnych, mimo że Kongres Stanów Zjednoczo­nych zatwierdza co roku ich budżet.

UTRZYMYWANY STATUS

Autor znanej monografii o pierwszej z tych rozgłośni, R. Holt, wyja­śnia przesłanki, dla których ten jej status jest utrzymywany: „Prywatna agencja nie jest obiektem ewentualnego nacisku jakiegokolwiek rodza­ju (…) korzysta ona z większej swobody w określaniu tego, co wolno po­wiedzieć i jak należy powiedzieć oraz z większej swobody w doborze me­tod (…) niż agencja rządowa, która musi honorować zobowiązania wyni­kające ze stosunków dyplomatycznych łączących ją z krajem adresata”.Wielu autorów zwraca jednak uwagę na fakt, że zalety instytucji pry­watnych nie zawsze idą w parze z ich lojalnością wobec własnych rządów, która — jak to się określa — nie może być w „społeczeństwie pluralistycz­nym” wymuszona. Zdaje się to dostrzegać J. Galtung, który proponowany przez siebie model przepływu informacji w świecie opiera na instytucjach prywatnych, postulując raczej inspirowanie ich działalności przez rządy państw, w których one funkcjonują, niż bezpośrednie nimi administro­wanie

SILNE AKCENTOWANIE

Zasada swobodnego działania osób i instytucji prywatnych w sferze komunikowania jest najsilniej akcentowana w Stanach Zjednoczonych, gdyż one właśnie — jak zauważa K. London — są jedynym praktycznie krajem, który w takim zakresie zezwala instytucjom prywatnym na prowadzenie propagandy międzynaro­dowej. Z tego też zapewne względu problem odpowiedzialności za działania w sferze propagandy jest właśnie w literaturze ame­rykańskiej stosunkowo rzadko podnoszony. Coraz częściej pojawia się on natomiast w opracowaniach zachodnioeuropejskich, zwłasz­cza tych z lat siedemdziesiątych, w których sygnalizuje się nawet potrzebę zwrócenia uwagi na jakość wytworów informacyjno- -kulturalnych, która nie jest do pogodzenia z żywiołowością przepływu.

Search
Archives

You are currently browsing the Edukacja Wyższa blog archives for Sierpień, 2012.