//////

Archive for Marzec, 2012

NAJCZĘSTSZY WYBÓR

Wybór pada najczęściej na postulat „komunikowania dwukierunkowego” jako skutecznego remedium na „imperializm kulturalny” bez poświę­cania wolności informacji w kształcie tradycyjnym. Argumentacja taka zasadza się na dość arbitralnym rozdzielaniu obiektywnego związku przyczynowo-skutkowego, czemu nie poddaje się rzeczy­wistość omawianego zjawiska, dla którego najbardziej charakte­rystyczne jest to, że między obu jego elementami, tj. nieskrępo­waną wolnością informacji a „imperializmem kulturalnym” musi zachodzić stosunek logicznego i faktycznego wynikania. Można wyróżnić przynajmniej trzy kierunki krytyki „impe­rializmu kulturalnego”, z którymi wszakże trudno się zgodzić: pierwszy z nich, piętnuje wprawdzie samo zjawisko, lecz neguje jego istnienie w dzisiejszych stosunkach międzynarodo­wych.

METODA KRYTYKI

Taką metodę krytyki zjawiska jako procesu historycznego stosuje np. Ch. Frankel, który wyróżnia trzy fazy w historii ko­munikowania międzynarodowego. W pierwszej było ono „przy­padkowym produktem ubocznym kontaktów między ludźmi i gru­pami”; w drugiej, która osiągnęła szczyt w’XIX w., było ono podporządkowane „triumfowi własnej kultury nad kulturą in­nych narodów”, co nie miało charakteru przypadkowego, lecz było zamierzone i przez państwa popierane. Ch. Frankel „przyspiesza” historię, gdy twierdzi, że era wielkich imperiów kulturalnych bezpowrotnie minęła, że „po raz pierwszy występuje dwukierun­kowy przepływ pomiędzy bogatymi a biednymi, silniejszymi a słabszymi krajami i społeczeństwami”. Okres ten w klasyfi­kacji autora stanowi trzecią — aktualną i przyszłościową fazę „dyplomacji kulturalnej”. Ch. Frankel i inni autorzy przyznają, że Zachód posiada wprawdzie przewagę w dziedzinie komuniko­wania nad innymi krajami, sądzą oni jednak, że ma ona głównie wymiar technologiczny.

HISTORYCYZM W KRYTYCE

Można się zastanawiać czy ten swoisty historyzm w krytyce dominacji kulturalnej nie jest w gruncie rzeczy godzeniem się na nią. kierunek drugi zmierza do krytyki „imperializmu kultural­nego” jako instrumentu dziś już mało przydatnego w realizacji strategicznych celów Zachodu. Jest to zatem krytyka z premedy­tacją, chodzi bowiem o pozorowany dialog z innymi narodami, który nie zmuszałby Zachodu do rezygnowania z ambicji utrzy­mywania duchowego przywództwa nad światem. Do takiego wniosku skłania lektura tzw. Raportu Stantona: „Jeśli przywództwo amerykańskie — czytamy — ma skłonić się w kierunku wspólnego rozwiązywania naszych wspólnych problemów, to nowe programy winny być również naprawdę dwustronne. Zbyt często bowiem nadawanie programów wydawało się przyjmować balistyczną koncepcją komunikowania — wystrzeliwania z jednego kierunku przekazów do celu. Dziś jednakże Amerykanie zdają sobie sprawę, że muszą się dużo nauczyć i przekazać od siebie (…) W ten sposób nowy styl przywództwa Ameryki będrie wymagać dialogu z naciskiem na element wzajemności w budowa­niu wzajemnego zrozumienia”

TRZECI KIERUNEK

Trzeci kierunek zasadza się na obciążeniu zarzutami za­równo krajów kapitalistycznych, jak i socjalistycznych, jest więc swoistą wersją tezy o konflikcie między rozwiniętą Północą a ubogim Południem. W tym nurcie krytyki całe odium spada na bloki polityczno-militarne, które są „źródłem wielkiego zła, ro­dzą bowiem patologię stosunków międzynarodowych. Międzyna­rodowa współpraca kulturalna to dziś ciągle jeszcze misjonar- stwo i filantropia w skali światowej, będąca często «uszczęśliwia­niem na siłę». Zarówno Zachód, jak i Wschód myślą egoistycznie chcąc narzucić jedynie własne modele, bez zastanowienia się, czy krajom szukającym własnej drogi to odpowiada”.Jedynym remedium na ten dyktat kulturalny bloków jest — zdaniem cytowanych autorów włoskich — bliżej nieokreślona formuła „kontrolowanej współzależności kultur” (l’interdipenden- za culturale controllata), która zakłada w zasadzie wolność pro­cesów dyfuzyjnych, ale wymaga sterowania ich żywiołowością.

Search
Archives

You are currently browsing the Edukacja Wyższa blog archives for Marzec, 2012.