//////

Archive for Styczeń, 2010

JAKO PODMIOT PRAWA

Państwo jako podmiot prawa międzynarodowego jest wy­łącznym sygnatariuszem traktatów, konwencji, umów dwustron­nych i wielostronnych, ono też, ze swej strony, odpowiada za’ ich realizację. Jeśli więc np. państwa są sygnatariuszami Aktu Koń­cowego KBWE, to tylko one ponoszą w ostatniej instancji odpo­wiedzialność za działania wszystkich podlegających ich jurysdyk­cji osób i instytucji, w zakresie spraw objętych tymPrzyjęcie takiego założenia jest jednocześnie krytyką zasady swobody działania osób i instytucji prywatnych w sferze komu­nikowania oraz zbudowanej na niej koncepcji nieograniczonej wolności informacji.„Sens demagogicznego hasła burżuazyjnego o nieograniczonej wolności informacji — zauważa trafnie radziecki prawnik, J. M. Kołosow — polega na tym, by od strony jurydycznej uzasadnić prawo do prowadzenia eks­pansji ideologicznej i równocześnie pozbawić inne kraje prawa do odci­nania się od szkodliwej propagandy”.

CHARAKTERYSTYCZNE DLA PRAKTYKI

Uzupełniając stwierdzenie J. M. Kołosowa należy zwrócić jeszcze uwa­gę na kilka innych elementów, które nie wyczerpują bogatej argumentacji, jaką można przeciwstawić tej koncepcji:po pierwsze: teza o absolutnej wolności informacji obarczona jest podwójnym błędem; z jednej strony nie uwzględnia obiektywnej sytuacji i realnych możliwości współżycia międzynarodowego w podzielonym świe­cie, z drugiej zaś godzi w ogólną zasadę prawa, w myśl której nie można czynić użytku ze swego prawa w taki sposób, który by naruszał prawa innych, w szczególności prawo każdego narodu i państwa do poszanowania godności i imienia;po drugie: zachodnia praktyka stosowania tej zasady dostarcza wie­lu dowodów na to, że wolność informacji — jak pisaliśmy w poprzednich rozdziałach — jest często iluzoryczna, nie realizowana bowiem wtedy, gdy mogłaby godzić w panujący system. Charakterystyczna dla tej praktyki — gdy mowa o wolności informacji w funkcji zewnętrznej — jest jej jedno­stronność, wyrażająca się w odniesieniu do krajów socjalistycznych w tym, że zasada wolności prasy interpretowana jest z reguły na ich niekorzyść, służy bowiem niekiedy jako alibi dla propagandy szkalującej państwa socjalistyczne.

POJMOWANA ZASADA

Ppo trzecie: maksymalistycznie pojmowana zasada swobody działania osób i instytucji prywatnych w sferze informacji masowej mogłaby słu­żyć — i w rzeczywistości służy (w myśl cytowanych wcześniej wskazań A. von Schacka, N. Reubena i in.) — za parawan do prowadzenia takiej propagandy, która nie byłaby krępowana żadnym rygorem moralnym. Stwarza tj skuteczny pretekst do podejmowania na Zachodzie skrajnie reakcyjnych działań propagandowych, rozwijanych pod hasłami swoiście pojętej wolności informacji przez wiele sił i ośrodków o zabarwieniu fa­szystowskim, szowinistycznym i ekstremistycznym, które stawiają na pro­pagandę wojny, rasizmu, dyfamację narodów i ich przywódców, czy wresz­cie na jawną interwencję w sprawy wewnętrzne suwerennych państw.

Search
Archives

You are currently browsing the Edukacja Wyższa blog archives for Styczeń, 2010.