//////

Archive for Grudzień, 2008

ILOŚĆ I SZYBKOŚĆ PRZEKAZU

Ilość i szybkość przekazu informacji są ważne, ale to za mało. Potrzebna jest metodologia analityczna mająca w polu widzenia szeroki wachlarz informacji, priorytet kryteriów treściowych przed ilościowymi, względy racjonalne, a nie tylko wąsko pojętą konkurencję, bezwzględną walkę o najsilniejszą pozycję na mię­dzynarodowym rynku informacji. Nadmiar informacji nie stano­wi jeszcze o pluralizmie środków komunikowania społecznego, nie jest równoznaczny z różnorodnością źródeł informacji. Dziś jest już co najmniej ryzykowne stawianie znaku równości między obfitością informacji a możliwością pełnego i efektywnego korzy­stania z prawa do informacji, sama jej obfitość może być bowiem źródłem dezorientacji i zagubienia odbiorcy, jeśli pozbawi się go umiejętności oceny i uporządkowania rzeczywistości.

WIDOCZNE TENDENCJE

Tendencje te dają się coraz silniej zauważyć także w skali międzynarodowej, toteż — jak akcentuje W. Markiewicz — „zwielokrotnienie ilości informacji i zasobów wytwarzanych war­tości kulturowych tym bardziej implikuje konieczność se­lekcji dóbr, które mogą i powinny wchodzić do cyrkulacji międzynarodowej ”.Właściwie, kompetentnie i odpowiedzialnie dokonywana se­lekcja informacji i wytworów kulturowych nie tylko nie limituje dostępu do nich, lecz co więcej, może pomóc w zaspokajaniu rze­czywistych potrzeb społecznych w zakresie informowania i kon­sumpcji kultury.Nikt nie przeczy przy tym oczywiście, że selekcja przekazów informacyjnych i kulturowych jest ograniczeniem swobodnego przepływu.

NIE BEZ RACJI

Nie mają jednakże racji ci, którzy sądzą, że rezygna­cja z tego zinstytucjonalizowanego narzędzia polityki państwa przywróciłaby pełną wolność informacji, stwarzającą wszystkim narodom równe szanse. Jest dostatecznie dużo innych instrumen­tów, w tym zwłaszcza mechanizmy ekonomiczne w państwach kapitalistycznych, które sprawiają, że przepływ informacji nie jest w istocie swobodny, lecz w swoisty sposób kontrolowany, mechanizmy te działają bowiem jak system samoselektywny de­cydujący w dużej mierze o tym, jaka informacja i jaka kultura z zewnątrz znajdzie się na ich rynku, a jaka zostanie z niego wy­parta. Państwa socjalistyczne, nie mogąc ze swej natury stosować instrumentów rynkowych, mają suwerenne prawo odwołać się do innych środków nie uważając przy tym, by owe środki utrud­niały autentyczne komunikowanie międzynarodowe.

ANALIZA PROBLEMU

Państwa socjalistyczne, nie mogąc ze swej natury stosować instrumentów rynkowych, mają suwerenne prawo odwołać się do innych środków nie uważając przy tym, by owe środki utrud­niały autentyczne komunikowanie międzynarodowe. Można zatem analizę tego problemu zakończyć konkluzją, że każde stanowisko skrajne jest niesłuszne: tak jak bowiem nie ma obiektywnych przesłanek, by całkowicie zahamować przepływ informacji i kultury między narodami, tak równie niemożliwe jest uczynienie go całkowicie swobodnym, chyba że tę „swobodę” będzie się pojmować jednostronnie, jako narzędzie, które premiu­je jednych, a dyskryminuje drugich.

KWESTIA RÓWNOŚCI PAŃSTW W KOMUNIKOWANIU MIĘDZYNARODOWYM

Istotnym warunkiem jakości komunikowania międzynarodo­wego jest równość jego uczestników. Jest to zresztą problem ogólniejszy, dotyczy bowiem wszystkich sfer stosunków między­narodowych.Rozpatrywanie zagadnienia równości państw na tej płaszczy­źnie winno jednakże uwzględniać jej swoistość. Polega ona prze­de wszystkim na tym, że równości tej nie można utożsamiać z ekwiwalentnością wymiany, która bywa nawet trudna do osiąg­nięcia w tak wydawałoby się wymiernych dziedzinach, jak han­del międzynarodowy czy potencjały wojskowe.Badacze i praktycy z krajów socjalistycznych realistycznie oceniając sytuację dalecy są od postulowania parytetu na tej płaszczyźnie stosunków międzynarodowych słusznie uznając, że komunikowanie jest tą sferą, w której pozycja danego narodu zależy przede wszystkim od potencjału kultury i jej natural­nego (lecz nie narzucanego) promieniowania na zewnątrz.

RÓWNOPRAWNOŚĆ

Słusz­niej zatem jest mówić nie o ekwiwalentnej równości czy pary­tecie kulturalnym, bo tego nie da się zadekretować na skalę mię­dzynarodową, a o równowartości lub sprawiedliwości w dziedzi­nie wymiany informacji i kultury, która to wymiana nie może być liczona mechanicznie w proporcji jeden do jednego.Tak pojęta równoprawność winna dawać wszystkim narodom szanse aktywnego uczestnictwa w międzynarodowym obiegu dóbr informacyjno-kulturalnych proporcjonalnie do ich możliwości. Dzięki, temu kultura może stać się czynnikiem wyrównującym szanse zdobycia prestiżu w społeczności międzynarodowej, który przez stulecia mierzony był raczej siłą polityczną oraz potencja­łem ekonomicznym i militarnym niż walorami kultury.

OTWARTA SZANSA

Taka szansa otwiera się zwłaszcza przed narodami małymi i średnimi, które mogą się poszczycić bogatymi tradycjami i zasobami kultu­rotwórczymi, choć nie zawsze mają możliwość zaprezentować je światuZasada równoprawności państw w tej sferze, jak zresztą i wszystkich innych, to jednakowe prawa i obowiązki, z których logicznie wynika zasada wzajemności wyrażająca się tym, że każdy uczestnik komunikowania międzynarodowego winien od­nosić zeń korzyści proporcjonalne do jego udziału w tym proce­sie. Nie da się więc z tą zasadą pogodzić użycie żadnych środków różnej natury, które przynoszą korzyści jednostronne, jak np. wykorzystanie czynnika przewagi ekonomicznej do narzucania dominacji kulturalnej innym czy też nadużywanie narzędzi in­stytucjonalnych do zamykania innym kulturom dostępu do wła­snego społeczeństwa.

Search
Archives

You are currently browsing the Edukacja Wyższa blog archives for Grudzień, 2008.