//////

Archive for Listopad, 2008

W SZEROKIEJ SFERZE

Mówiąc zatem o równości w sferze szeroko pojętego komuni­kowania mamy raczej na myśli „równość szans” — posługując się określeniem zaczerpniętym ze współczesnych dyskusji na te­mat egalitaryzmu — która winna stwarzać równe możliwości „na starcie”, co w tym przypadku oznacza rezygnację państw roz­winiętych z nadużywania swej przewagi materialno-technicznej w dziedzinie komunikowania i umożliwienie w ten sposób małym narodom udostępnienia światu ich wartości.Dodajmy, że postulat ten wysuwają nie tylko kraje socjali­styczne, już bowiem przed ponad ćwierćwieczem, gdy świat był bliżej globalnego konfliktu niż ideałów równości państw, grupa postępowych intelektualistów sympatyzujących z UNESCO rzu­ciła apel do narodów świata, by „poczuły się moralnie zobowią­zane do stworzenia sprzyjających warunków do kulturalnej re­adaptacji i poszanowania godności narodów nowo wyzwolonych spod obcej dominacji, które są dopiero w trakcie rewaloryzacji swych tradycji i zasobów kulturotwórczych i których kulturze nowoczesne społeczeństwa mają wiele do zawdzięczenia.

ŻYCZLIWOŚĆ DLA NOWYCH

Narody, które nie zdobędą się na życzliwość dla tych nowych społe­czeństw, okażą tym samym kulturową niedojrzałość i brak hu­manizmu”Ponieważ — jak to wcześniej stwierdziliśmy — sfery komu­nikowania nie da się oddzielić od całokształtu stosunków między­narodowych, przeto muszą się na nim odbijać korzystnie lub nie­korzystnie wszelkie pozytywne lub negatywne procesy i zjawiska występujące na innych płaszczyznach. Wielu badaczy sądzi jed­nak, że postęp w omawianej dziedzinie jest ciągle niewspółmier­nie mały do postępu osiągniętego w pozostałych i że stan nie­sprawiedliwości utrzymuje się najdłużej właśnie w międzynaro­dowych stosunkach kulturalnych, w których ciągle daleko do po­zytywnego współżycia.