//////

Archive for Kwiecień, 2008

WŁASNE TENDENCJE

Zarówno ciągłość pojmowana jako własne tradycje — jak i zmiany, czyli nowe wartości potrzebne są każdej kulturze, taka jest bowiem jej dialektyka, jak zresztą każdego zjawiska społecznego. Ciągłość oczywiście sprzy­ja zachowaniu tożsamości w sensie obiektywnym i subiektywnym, choć może grozić rytualizacją i zastaniem się wartości, gdy brak nowych pod­niet cywilizacyjnych. Zmiany, czyli nowe wartości kulturowe tym szkodli­wym zjawiskom przeciwdziałają, ale same z kolei mogą naruszyć ciągłość. Z kwestią równowagi ciągłości i zmiany wiąże się niezmiernie trudny pro­blem określenia dwóch granic. Jedna z nich to granica izolacji, czyli mo­ment, w którym dalsze zamykanie się na wpływy z zewnątrz grozi dege­neracją i skarleniem własnej kultury; druga — to granica chłonności, do której zbliżenie się stwarza sytuację zachwianej równowagi kulturowej, a przekroczenie może narazić naród na coś w rodzaju kulturowej „nie­strawności”, czyli niezdolności adaptacji obcych idei i wartości, a więc ich imitację i bierne naśladownictwo.

ISTNIEJĄCE GRANICE

W tym diapazonie można zakreślić pole równowagi ciągłości i zmiany, które wyznaczają obydwie granice. Pole takie istnieje w każdej kulturze, choć w każdej jest różne. Zapewne udałoby się stworzyć jakiś model, za pomocą którego można by te granice w indywidualnych przypadkach określać, choć chyba tylko w przybliżeniu, w każdej kulturze znaleźć bo­wiem można tyle sytuacji swoistych, że żaden model nie byłby na tyle uniwersalny, by można go było przyłożyć do rzeczywistości żywych kultur. W każdym razie granice takie istnieją. Granicę chłonności można uznać za granicę tożsamości. Wiele kultur ją przekraczało, choć rzadko dobrowolnie, najczęściej było to bowiem narzucanie obcych wzorów i war­tości kulturom słabszym, przynajmniej materialnie. Na tym polegała więk­szość procesów kolonizacyjnych, które będąc fizycznymi podbojami były jednocześnie zawładnięciami kulturowymi.

WIELE KULTUR

Wiele kultur się też do tej gra­nicy zbliżało, wśród nich także polska, która była zawsze otwarta, co słusznie odnotowujemy sobie na plus, lecz w pewnych okresach, zwłaszcza w erze Baroku (XVII i poł. XVIII w.) nazbyt otwarta, a przez to nie­zdolna do całkowitej asymilacji zbyt silnej dawki obcych wzorów, Właśnie dzieje Polski są przekonywającą egzemplifikacją tezy, że o sile lub sła­bości narodu, jego witalności lub dekadencji decyduje w dużym stopniu to, czy jest on zdolny zachować tożsamość swej kultury, czy też; bezkry­tycznie przyjmuje wszystkie obce wzory tracąc w ten sposób swą sa- moistność. Z tej motywacji zrodził się polski projekt ochrony i rozwoju wartości kulturalnych, który zyskał współautorstwo 36 innych krajów i zo­stał przyjęty 30 listopada 1976 r. jako Rezolucja w sprawie ochrony i dal­szego rozwoju wartości kulturalnych*».

Search
Archives

You are currently browsing the Edukacja Wyższa blog archives for Kwiecień, 2008.